Deszcz 2008-02-10 12:48:33

   Padało. Czarne, gęste chmury zasnuły niebo, kłebiąc sie aż po horyzont. Deszcz padał miarowo i równo, bębnil po kałużach, dachach domów, szumiał w zaroślach zamieniając trakt w grząskie bajorko. Jechaliśmy. Błoto pryskało koniom spod nóg, woda ściekała po kapturach, płaszczach i zbrojach, wnikała pod ubranie, ziębiła ciała. Ale jechaliśmy. Był rozkaz by jechać, wyjścia nie było. Tęsknymi spojrzeniami odprowadzaliśmy mijane po drodze wsie a w nich karczmy. Godziny mijały, mrok spowijał powoli okolice. Wreszcie z przodu rozległ sie cichy okrzyk. Stanęliśmy.
 - Wreszcie... -burknął Aslaug, jadący tuż za mną - Juże z rzyci woda mi sie leje...
   Staliśmy na rozstaju traktów w górach. Przez chwile wodziłem wzrokiem po okolicy, jedynie na chwile dłużej zatrzymując go na rozlatującym sie drogowskazie z zatartym przez czas napisem, którego nie sposób juz było odczytac.
 - Z koni i w krzaki- dobiegł mnie cichy rozkaz rzucony przez Porucznika.- I cicho siedzieć, bo nogi z dupy powyrywam. Zara powinni nadjechać. Zhoun, Bals, łuki w gotowości trzymać. Czekać na rozkaz.
   Orki rozpierzchneły sie po zaroślach otaczających skrzyżowanie, po chwili słychać było tylko miarowy szum deszczu. Ściemniało się coraz bardziej. Czekaliśmy. Padało.

skomentuj (10)
Księga Gości